Ulubieńcy miesiąca # 1: Ava, Avene, Avon, Bielenda, Essence, Makeup Revolution

Ulubieńców miesiąca nie było jak do tej pory na blogu, więc jest to nowość i mój pierwszy raz. Dziś przedstawiam Wam moich kosmetycznych faworytów lipca. Jest ich kilka i  każdy jest godny uwagi. Co w ubiegłym miesiącu skradło moje serce, nos i oczy przekonacie się niżej. Zapraszam! ;)









Kolagen morski z Avy

Jeśli miałyście okazję spiec nieco twarz w te wakacje to ten produkt jest idealnym ukojeniem dla wysmaganej słońcem skóry! Skład to 100% kolagenu. Produkt świetnie nawilża i koi skórę. Wyczuwalnie jest także napięcie i wygładzenie, szczególnie gdy połączymy produkt z masażem tanaka- ja wykonuję dokładnie TEN 2-3 razy w tygodniu.  Oczywiście należy mieć na uwadze że jest to środek przeznaczony dla osób o skórze która traci na elastyczności, więc stosowanie codzienne dla osób o kształtnej i jędrnej twarzy w młodym wieku nie jest koniecznością, aczkolwiek stosowanie raz czy dwa w tygodniu będzie fajną profilaktyką ;)
Produkt jest zamknięty w wygodnym i eleganckim opakowaniu z ciemnego szkła z pipetą, dostaniemy go w Rossmannach za ok.25 zł.

Nawilżający płyn miceralny od Bielendy Kolagenowe Odmłodzenie dla cery suchej i wrażliwej

Odkryciem roku dla mnie są produkty Bielendy, co rusz jakiś wpada mi w łapki gdyż nie mogę wyjść z zachwytu nad składem. Tym razem wpadł mi w oko micel, taki jak ten na zdjęciu wyżej, ale w wersji zielonej :) Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ceną i jakością tego produktu. Nie podrażnia on skóry, dobrze oczyszcza, można używać go po myciu twarzy aby zniwelować napięcie naskórka, lub użyć do samodzielnego mycia i usunięcia make-upu, w obydwu wypadkach spisuje się genialnie ♥ z swojego gapiostwa kupiłam wcześniej wersję dla skóry suchej, ale tym razem kupiłam dla mieszanej i póki co nie widzę większej różnicy ;)

Avene TriAcneal

Towarzyszy mi on od ponad pół roku, póki nie było tak słonecznej pogody używałam go na noc co drugi, trzeci dzień, teraz ratuje mnie on w razie wysypki. Niestety dorobiłam się takiej po zjedzeniu litrów jogurtu i twarz mam całą wyglądającą a'la kaszka... Ten produkt ratuje mnie w tej chwili, delikatnie złuszcza naskórek i sprawia że stany zapalne zamiast rosnąć się zmniejszają. Ze względu na obecne upały go nie stosuję, ale jak tylko robi się mniej słonecznie zaraz ląduje on na twarzy na noc.
Składniki aktywne to: -Efectiose (0,1%): zmniejsza objawy zapalne
- Retinaldehyd (0,1%): redukuje ilość zaskórników
- Kwas glikolowy (6%): działa złuszczająco


Avon Today Tomorrow Always Heart

Ta niepozorna buteleczka perfum z Avonu kryje w sobie najpiękniejszy zapach jaki obecnie mogłabym sobie wymarzyć ♥ Słodkie serduszko na łańcuszku dodaje uroku całej fiolce, aczkolwiek najlepszy jest i tak zapach: delikatny, nie za słodki, ani zbyt kwiatowy i bardzo trwały jak na zapachy Avonu! Swój egzemplarz kupiłam w ciemno za 30 zł i jest to jedno z najlepiej wydanych 30 zł w moim życiu.


Kolorówka przechodzi u mnie prawdziwą rewolucję, w takich wpisach spodziewajcie się głównie kosmetyków kolorowych :D Co rusz coś kupuję co rusz coś zmieniam i ulepszam, ale czego się spodziewać u osoby która żyje w make-upowym odludziu i dopiero zaczyna się uczyć.... ;)

Odezwał się we mnie różoholizm. Tak, dokładnie uzależniam się od różów, których 3 miesiące temu nie umiałam używać. Wciąż powiększam swoją różową kolekcję, a póki co jestem zakochana w dwóch produktach Essence:



Róż 20 Pinky Flower oraz 10 Heat Wave

Obydwa upolowane na promocji za 1 euro. Zdecydowanie były warte obejścia wszystkich DMów w ich poszukiwaniu ;) Kolor Pinky Flower jest odcieniem bardziej różowym niż pomarańczowym jak w przypadku Heat Wave. Obydwa uwielbiam za pigmentację i bezproblemową aplikację. Nie wiem co o różach mogę napisać, ale jak dla mnie kolor i konsystencja wygrywa wszystko, jedyną uwagę mam do tego że się lekko osypują, ale za tą cenę marudzić nie będę. Kolor numer 10, bardziej pomarańczowy jest także bardziej nasycony, aczkolwiek 10 wiele mu nie ustępuje.


Ulubionymi kolorami na moich ustach tego miesiąca były:



Essence Nude pomadka w kolorze 07 Natural Beauty 

Pomadka daje piękny, naturalny kolor. Nie wysusza ust oraz ma przyjemną trwałość. Schodząc nie odpada płatami tylko subtelnie jest 'zjadana'. Ciężko z nią przesadzić i nie być z niej zadowolonym gdyż myślę że ten kolor jest bardzo uniwersalny i będzie pasował większości z nas ;)
Dostaniemy ją w sklepach z szafą Essence, jej koszt nie jest duży bo tylko 10 zł, a jakość otrzymujemy bardzo przyzwoitą.


Essence Lipliner 07 Cute Pink

Kolorystyczna miłość ostatniego czasu ♥  Co prawda kredek z Essence mam kilka, za ich cenę i jakość to grzech nie zacząć przygodę z konturówkami do ust :)
W tym kolorze wyglądam genialnie i świetnie się czuję. Na całe szczęście kredka nadaje się do malowania ust, nie powoduje wysuszenia, nie zbiera się w załamaniach ani nie migruje. Rysik nie jest za miękki, ani za twardy, pigmentacja jest wyborna, wystarczy kilka muśnięć i rozprowadzenie palcem lub pędzelkiem po całych ustach.
Obecnie jestem na etapie poszukiwania pomadki w takim kolorze, niestety jak do tej pory nic nie znalazłam :/ Regularna cena to około 5 zł/sztuka, ja ją kupiłam na promocji za całe 3 zł!


Powoli kolekcjonuję pędzle do makijażu, najczęściej i z największą frajdą używałam:


Makeup Revolution Pędzel do cieni E101

Perfekcjonista do zaznaczenia dolnej powieki! Sprawdza się do nakładania drobnych akcentów oraz podkreślania wewnętrznego kącika oka. Pędzelek ma syntetyczne, krótkie i sztywne włoski co bardzo przydaje się w tym rejonie. Pędzelek jest porządnie wykonany i ma bardzo ładą kolorystkę: jest cały czarny i ma złote napisy ;) W dodatku nie kosztuje wiele bo 10 zł. Ja swój kupiłam na mintishop.


Essence pędzel do różu

Ostatnia to tanioszka z miękkim, syntetycznym włosiem. Pięknie się go domywa, nie zostawia kłaków i ogólnie jest całkiem dobrze wykonany ;) ambicje mam na pędzel do różu Hakuro, ale póki co jestem bardzo zadowolona z tego i poczekam aż się zniszczy.



I to tyle z moich ulubieńców ubiegłego miesiąca :) 
Znacie te produkty, czy są dla Was nowościami?




Na bieżąco możecie mnie śledzić na Instagramie:




16 komentarzy:

  1. Patrzyłam na to serum z Avy jak byłam ostatnio w Hebe. Była jakaś promocja, nie całe 20 zł. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Róże cudne :) Muszę się za nimi rozejrzeć w DM :P Nigdzie nie mogę dostać tych kosmetyków Ava ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one są wszędzie gdzie szafy essence, tylko nie wiem czy w dmie promocja się już nie skończyła ;p

      Usuń
  3. Ty uzależniłaś się od róży, ja od rozświetlacza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopiero się rozkręcam :D dokupiłam sobie ostatnio drugą sztukę rozświetlacza, ale na taką pogodę moja skóra nie potrzebuje dodatkowych świecidełek i mnie nie ciągnie, ale zobaczymy jesienią ^^

      Usuń
  4. Też znam te perfumy z Avonu, pachną pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Konturówka essence jest rewelacyjna,sprawdza się super;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie ;) i to za takie niewielkie pieniądze!

      Usuń
  6. Jestem ciekawa jaki to rodzaj kolagenu bo cena bardzo zachęcająca ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bielenda też mnie ostatnio zaszokowala jakością.

    OdpowiedzUsuń
  8. O, te róże też mi się podobają :) Tylko różowy kolor dla szatynki? No nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaciekawił mnie ten kolagen morski :) Z chęcią bym coś takiego użyła

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczowa porada, w przyszłości sądzę że się przyda :) jeszcze nie używam "odmładzających", do róży nie jestem zbytnio przekonana . Z Rimmela używam jasny róż szminkę matową i bezwzględnie polecam-już mi się kończy. I raz na jakiś czas połączenie różu z brązem, czernią lub pudrowymi odcieniami na powieki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam zamiar wypróbować na własnej skórze Avene TriAcneal ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię konturówki i pomadki Essence :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 RedHairCare Blog , Blogger