Niedziela dla włosów 40 | Czerwona glinka w duecie z maską


Glinka i maska dotychczas były dla mnie duetem którego nie mogłam sobie wyobrazić na mojej głowie. Dziś mnie coś natchnęło aby połączyć te dwa składniki i zobaczyć co u mnie z tego wyjdzie.

Na umyte morelowym szamponem Alterry włosy nałożyłam wyżej wymieniony duet w proporcjach mała łyżeczka czerwonej glinki : duża łyżka Kallosa Color - recenzja. Po dokładnym wymieszaniu z którym problemu na szczęście nie było nałożyłam ową papkę na pół godziny pod czepek.
Czy jestem zadowolona z efektu? - O tym przeczytacie niżej, zapraszam!;)



Otóż efekt jaki uzyskałam jest dla mnie zadowalający. Włosy mają większy niż zazwyczaj blask, są sypkie i bardzo podatne na zawijanie, gdyż nawet po chwili w koczku fale trzymają się bardzo długo, w zasadzie to aż ich nie rozczeszę ;)

Końcówki nie są sklejone, u nasady nie ma też przyklapniętych, smętnych włosów, jest w nich nieco więcej objętości i życia. Dodam że w tym tygodniu ścięłam nieco włosów o czym pisałam w ostatnim wpisie KLIK i to na pewno odegrało swoją rolę w wyglądzie fryzury.
Końcówki na chwilę obecną po wygnieceniu i wytarmoszeniu spinką układają się tak jak na zdjęciu niżej. Katastrofy nie ma :)



Podsumowując eksperymentalny duet uważam za trafiony. Resztkę tej maski myślę że wymieszam z tą glinką i będę używać od czasu do czasu, bo na jej solowe nakładanie coś moje włosy marudzą, a zostało mi jej tak niewiele że szkoda mi ją przetrzymywać i czekać na czas aż znów wróci do łask :)



 A Wy używacie glinek na włosach? Jaka jest Wasza ulubiona? ;)

22 komentarze:

  1. Ah piękne włosy,chyba też muszę spróbować tego duetu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. glinki w połączeniu z maską jeszcze nie próbowałam :) efekt rzeczywiście zadowalający ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wyglądają, chyba to cięcie im też bardzo posłużyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zdecydowanie ma też swój udział w wyglądzie włosów, bo nareszcie nie są aż tak postrzępione jakie były odkąd pamiętam :)

      Usuń
    2. To znowu ja ;) zgapiłam i też sobie dziś rano zrobiłam duet - glinka zielona + balsam na propolisie cedrowym. Moje rudzielce wyszły puszyste :) fajny sposób na objętość. I jakoś tak lepiej się układają, moje fale wyszły niczego sobie, całkiem miękkie. Natalia

      Usuń
    3. cieszę się Natalio że taki duet też się u Ciebie spisał ;)

      Usuń
  4. Nie używałam jeszcze czerwonej glinki, ale Twoim włosom służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dopiero pierwsze użycie więc zobaczymy jak moje włosy zareagują na kolejne aplikacje z różnymi odżywkami bazowymi ;)

      Usuń
  5. Bardzo ładnie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne masz włosy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też uważam, że był trafiony :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają na bardzo sypkie <3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i takie są co bardzo mnie cieszy^^

      Usuń
  9. Ale przepiekna ognista tafla :-) u mnie kallos color czeka na wyprobowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej podoba mi się ten efekt sypkich włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku ale zazdroszczę, piękne włosy, cudowny kolor! :)
    Ja Kallosa Color używam i jestem zadowolona: myję nim włosy, wyglądają dzięki temu o wiele lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie wyglądają.
    Akurat mam jakąś glinkę, może spróbuję takiego duetu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze pytanie niedotyczące posta.
      Czy po keratynowym prostowaniu używałaś silikonów w jakiejkolwiek postaci? :)

      Usuń
    2. tak, używałam serum na końcówki, z przyzwyczajenia ;)

      Usuń

Copyright © 2016 RedHairCare Blog , Blogger