Bania Agafii | Balsam ziołowy gęsty do włosów cienkich i osłabionych - recenzja

Gonię ostatnio z tymi recenzjami jak szalona, ale cóż zrobić jak nieco zaniedbałam tą strefę, a kolejne produkty się kończą po swoich 5 minutach ;) Dziś spieszę Wam z recenzją balsamu który z mojej półce mieszkał cały rok nim dziś dobił dna i to chyba rekordzista w kosmetykach które u mnie przeleżały!


Zacznijmy zatem od początku....


Balsam został zakupiony wraz z szamponem z tej samej serii, który ubóstwiam, kocham i któremu jestem wierna. Jego recenzję linkowałam kilkadziesiąt razy, ale podlinkuję raz jeszcze: KLIK. Co do szamponu to moim włosom się on jeszcze nie znudził i wciąż u mnie gości. Inaczej było z tym balsamem, na początku nie było nic, a teraz trochę szkoda że się skończył :/


 W składzie mamy dużo wyciągów z ziół, w zasadzie to można je nazwać hydrolatami, oprócz tego mamy substancje kondycjonujące, regulator pH, pantenol, miód. olej z łopianu oraz żywicę z sosny. Skład naprawdę nie jest zły.

Butelka w którą zapakowany jest ten balsam nie ma dozownika z czego byłam od samego początku zadowolona, gdyż irytują mnie zamknięcia typu klik, gdzie produkt leci i leci, a wciąż nie spada na rękę. Niestety widać też jak nakrętka wygląda po takim dozowaniu - niechlujnie.

Balsam konsystencję ma naprawdę gęstą, zapach jest przyjemny, przypominający las. Produkt nie spływa z włosów, a po spłukaniu zostawia ładny zapach.


W zasadzie po powyższym krótkim opisie, balsam teoretycznie powinien już się dawno skończyć a ja powinnam się z nim polubić lub znienawidzić i zapomnieć. Stało się nieco inaczej.

Używając balsam rok temu na włosach bardziej zniszczonych nie widziałam żadnych efektów. Nawet nie ułatwiał rozczesywania, o ile dałam radę go nałożyć, bo z tym problemy też nie byle jakie były. Nie miałam żadnego pomysłu jak go zużyć, jako baza do półproduktów jest za słaby, na skalp takich produktów nie używałam, bo nie przepadałam, więc rzuciłam go w kąt i zapomniałam o jego istnieniu.

Balsam został odkopany jakieś trzy tygodnie temu, w sumie to jego resztki. Pomyślałam że spróbuję ostatni raz  i jak nie wyjdzie to już wyrzucam, bo termin się kończy. Wielkie było moje zdziwienie jak zobaczyłam że włosy po nim nie są w ogóle splątane, elegancko się rozczesują, są milutkie w dotyku i taaakie śliskie ♥ po prostu cud miód i orzeszek, i balsam się dziś skończył....


Taka była moja historia związana z tym produktem ;) Moje włosy średnio przepadały za ziołami, ale myślę że zaczyna się to nieco zmieniać wraz ze spadkiem porowatości, aczkolwiek czy do tego balsamu wrócę, naprawdę nie wiem. Obecnie byłam zachwycona jego działaniem, ale jego 'dwulicowość' i dostępność mówi mi 'nie', więc pewnie zaopatrzę się w coś podobnego, dostępnego stacjonarnie w sklepie zielarskim, aniżeli będę się bawić w internetowe zamówienia.

Plusy:
- ładny zapach
- wygodne opakowanie
- całkiem przyjemny skład
- gęsta konsystencja
- nie obciąża włosów
- łatwo się spłukuje
- na włosach w dobrym stanie może się spisać bardzo dobrze

Minusy:
- na bardziej porowatych włosach nie robił nic ciekawego, czasami puszył
- kiepska dostępność


Miałyście styczność z tym balsamem? Jaki jest Wasz ulubiony rosyjski balsam? ;)
Ja na chwilę obecną przerzucam się z powrotem na ten na brzozowym propolisie nr 2, a w kolejce mam dwa opakowania z Planety Organica :D

8 komentarzy:

  1. Hmm ciekawi mnie ten produkt, choć moje włosy też nie przepadają za ziolami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu jest trochę dużo tych ekstraktów więc może być nieciekawie, choć to nie jest zawsze regułą ;)

      Usuń
  2. Na bardziej porowatych nic takiego, więc nie dla moich. W sumie dobrze, jeden produkt mniej który "o, muszę kupić!" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Slyszalam o nich, ale nigdy nie mialam i szczerze mowiac nie kusza mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rosyjskie balsamy to chyba taka zachciewajka dla osób które lubią coś wynajdywać i testować, bo sama widzę po sobie że idzie znaleźć multum lepszych kosmetyków stacjonarnie :)

      Usuń
  4. Dla mnie tylko i wyłącznie maska ekspresowa - regeneracyjna do włosów z serii Bania Agafii, kupić ją można już za 5,50zł, na moje zmasakrowane włosy idealna. Można ją kupić np tu http://www.kuferek-upominki.pl/maski/72-bania-agafii-regeneracyjna-ekspresowa-maska-do-wlosow.html

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 RedHairCare Blog , Blogger