Codzienne rytuały w pielęgnacji moich rudych włosów.


Dziś post troszkę inny w którym przybliżę Wam moje codzienne zabiegi którymi męczę swoje włosy ;)
Jak wiecie jestem posiadaczką włosów hennowanych, które bardzo lubią płatać mi figla typu: szampon ich nie domył, nie można ich rozczesać, mają zero objętości czy kompletnie się nie układają, więc w zasadzie nie mam z nimi łatwego życia. To wszystko nie oznacza że nie mam sprawdzonego planu dnia i pielęgnacji, gdyż jest zupełnie inaczej, mimo tego że na chwilę obecną używam totalnego minimum (jak na mnie;) kosmetycznego.



Latem każdego dnia myję włosy. Nie jest to totalny mus, bo wytrzymałyby one 2 dni bez mycia, ale gdy są nieco za ciężkie od sebum to lecą mi niemiłosiernie, więc ich nie przeciążam.
Obecnymi absolutnymi hitami do mycia są u mnie:
Garnier Natural Beauty szampon olej kokosowy i kakao
Alterra nabłyszczający szampon morela i pszenica
Alverde szampon cytryna i morela


Myjąc włosy stosuję kilka zasad.
1. Używając szamponu z SLS (teraz Garnier) najpierw moczę włosy i na wilgotne końcówki nakładam odżywkę Oil Repair - dokładnie.
2. Szampon nakładam na kilka miejsc na głowie i chwilę masuję, niezależnie od marki.
3. Zawsze spłukuję letnią wodą. Unikam strumienia ciepłego i lodowatego, bo włosy szybciej mi się niszczą
4. Używając delikatnych szamponów (Alterra/Alverde) nie nakładam na końcówki odżywki.
5. Myję włosy wyłącznie głową w dół. Dzięki temu nie są splątane, a dokładnie umyte.
 Dodam też że wcześniej myjąc na stojąco miałam problem z puszącą sie wierzchnią warstwą włosów, okazało się że przez to że właśnie szampon nakładam tylko na jedno miejsce i to dokładnie tam gdzie największy armageddon. Zmieniając sposób mycia ograniczyłam puszenie do zera ;)
6. Po spłukaniu dokładnie wyciskam włosy.
7. Stosuję schemat: 2-3 mycia łagodnym szamponem : 1 mycie Garnierem. O ile nie stylizuję włosów, bo wtedy schemat zostaje złamany i używam czegoś z SLS.
8. Obecnie nie używam szamponów ziołowych, nie służą moim włosom tak jak kiedyś :/



Przychodzi czas na odżywki. Na chwilę obecną bardzo rzadko używam masek, głównie z tego powodu że moje włosy są po większości przeciążone, bo najzwyczajniej w świecie nie potrzebują ekstra dawki odżywienia.
Obecnie stosuję ich niewiele:
Balsam ziołowy na brzozowym propolisie nr 2
Garnier Frustis Oil Repair
Kallos Color
Garnier Mega Objętość 48h


 Jak stosuję odżywki:
1. Zawsze nakładam na dokładnie odciśnięte z wody włosy.
2. Nakładając delikatnie pocieram/prasuję włosy aby odżywka dobrze się rozprowadziła. Staram się robić to tak długo aż nie poczuję że jest mi ciepło w dłonie.
3. Myjąc włosy głową w dół, odżywkę także nakładam trzymając głowę w dół. Inaczej jest katastrofa, mogę zapomnieć o czesaniu do następnego mycia.
4. Odżywki nakładam około 5 cm od czoła- uwzględniając że głowę wciąż mam na dół.
5. Spłukując masuję włosy.
6. Często, ale nie codziennie stosuję płukankę zamykającą łuski włosów.
O moich ulubionych płukankach pisałam  w TYM wpisie.



Po odciśnięciu włosów i przeczekaniu chwili w turbanie z ręcznika zabieram się za resztę, czyli czesanie, nakładanie serum, suszenie.

Zależnie od tego jaki mam humor włosy czeszę na mokro lub na sucho. Nie widzę obecnie dużej rozbieżności między tymi dwoma sposobami. Po rozczesaniu, koniecznie grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami nakładam serum. Obecnie jest to Gliss Kurr Color Ultimate. Używam 3-4 pompek i rozprowadzam na włosach głową w dół lub normalnie wyprostowana. Akurat z tym serum nie mam problemu że obciąża ono włosy, ale jeśli trafia mi się obciążający bubel jedynym sposobem nakładania który nie przynosi strąków jest stojąc i na prawie suche włosy. To 'prawie' trzeba samemu wyczuć, u mnie jest to około pół godziny po myciu ;)

Jeśli decyduję się na suszenie suszarką nakładam na włosy spray Gliss Kurr Oil Nutrive i dopiero zabieram się za suszarkę. Suszę najszybszym, letnim strumieniem, kończę najwolniejszym zimnym. Nigdy nie dosuszam włosów do końca. Wolę żeby resztka wody sama odparowała według uznania. Natomiast jeśli włosy schną mi normalnie to spinam podsuszoną grzywkę na czubku głowy zwykłymi żabkami i nic więcej im nie robię.
Zazwyczaj cały dzień chodzę z włosami spiętymi w zwykłego koczka ślimaka lub robię dobierany warkocz.

Czym się obecnie czeszę:
Do rozczesywania na mokro tylko i wyłącznie grzebień od Ebelin z szeroko rozstawionymi zębami.
W ciągu dnia klasyczny TT lub szczotka z włosia dzika.
Czasami używam kompaktowego TT, ale okropnie szarpie on końcówki, więc naprawdę od święta jest w użyciu.
Częstotliwość ich mycia  jest różna, najczęściej kąpię szczotkę z włosia dzika i potrafię to robić kilka razy w tygodniu ;)




Jak widać w moim codzienniku nie ma miejsce olejowanie czy obowiązkowa metoda OMO ;) Mam nadzieję że osobom nieco zagubionym post pomoże w zorientowaniu się. Nic nie jest tu strasznego i skomplikowanego, choć sama pamiętam jakie problem miałam z puszącymi się włosami, nieumiejętnym nakładaniem serum (strąki na całej długości) lub złym myciem włosów, które zniszczyło mi trochę włosów ;)


****

Zapraszam Was na swojego Instagrama gdzie jest mnie więcej!




14 komentarzy:

  1. Swietnie, ze znalazlas idealna metode na pielegnacje Twoich wlosow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troszkę mi to zajęło, ale już wiem jak się obchodzić z własnymi włosami :)

      Usuń
  2. Ja ostatnio też nie olejuję, bo nie mam na to siły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. latem to się szczególnie nie chce ;)

      Usuń
  3. Ja też przestałam olejowac ale chyba muszę do tego wrócić... niestety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od święta używam olejków, więcej nie potrzebuję, choć jak mi się zdarzy to i dwa dni z rzędu naolejuje kłaki ;)

      Usuń
  4. Rosyjskie balsamy są cudowne, mój ulubiony to ten na kwiatowym propolisie :-) ja przez miesiąc nie olejowałam, ale ten detoks mi nie służy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja olejuje włosy ale nie codziennie, więc detoksu jak się patrzy u mnie nie ma ;)

      Usuń
  5. masz sliczny kolor włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się podobają twoje włosy i ich kolor :)
    A latem myję włosy co 3-4 dni, lub co 2, różnie to bywa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby moje nie wypadały to też z chęcią bym je przetrzymała, ale mam problem z zapychaniem się mieszków włosowych mimo tego że skóra się jakoś mocno nie przetłuszcza :/

      Usuń
  7. Piękne włosy ! :D widzę że nasze włosy lubią podobne produkty . Też uwielbiam szampon morela i pszenica , i te 2 odżywki z garniera oraz tą z glass kura z olejkami :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 RedHairCare Blog , Blogger