Alverde | Feuchtigkeits Shampoo Aloe Vera Hibiskus | Szampon do włosów suchych i zniszczonych z aloesem i hibiskusem

Kolejny szampon z Alverde.... obiecałam sobie że więcej już nie kupię żadnego produktu do włosów z tej firmy, ale te różowe opakowanie mnie urzekło i się jednak poddałam ;)

Niestety na ładnym opakowaniu się kończy, bo produkt jako taki jest dla mnie wielkim NIE.



Wszystko ładnie, skład i z aloesem i z hibiskusem, a nawet się zaplątał ekstrakt z róży damasceńskiej, przyczepić się można tylko do alkoholu z przodu, ale tak to już jest jak produkt od Alverde to i alkohol musi być na przodzie.

Szamponu używam sporadycznie, głównie z powodu tego nieszczęsnego braku domycia włosów i okropnym ich splątaniu. Ponadto konsystencja pozostawia dużo do życzenia gdyż produkt jest wodnisty i trzeba go dużo nakładać.
-szampon nie jest tak zbąbelkowany oryginalnie, tylko u mnie jest zmieszany z wodą ;)-

Plusy:
- całkiem przyzwoity skład
- brak mocniejszych detergentów, ale obecny Sodium Coco-Sulfate 'naturalniejsza' wersja SLS (jesli się mylę to poprawcie!)
- całkiem ładnie pachnie, ale czuć w nim bardzo alkohol
- ładne opakowanie

Minusy:
- plącze włosy, bardzo...
- po użyciu obecne siano na głowie, mimo zastosowania odżywek
- nie nadaje się nawet do prania lub mycia podłogi, bo kiepsko radzi sobie z myciem i przeciętnie się pieni
- ciężko z dostępnością
- jak na tak mało wydajny produkt to wysoka cena, ok 2,50 euro

+ nie próbowałam zmywać nim olei, więc nie wiem jakby się spisał w takim przypadku

Podsumowując ciężko jest mi go polecić, wręcz odradzałabym zakupu może że lubicie szamponowe buble ;)

Tu recenzja szamponu Alverde z zieloną kawą.

12 komentarzy:

  1. I tak nie miałabym gdzie go kupić :P

    OdpowiedzUsuń
  2. oh, opakowanie też nie jest takie cudowne :D
    warto wiedzieć, że to bubel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się ono bardzo podoba, ale o gustach sie nie dyskutuje :)

      Usuń
  3. Miałam odżywkę z tej serii i byłam z niej zadowolona, szamponu nie mam raczej w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja właśnie zadnej odżywki nie mialam, bo tez mają alkohol wysoko i bałabym sie zostawić je na dłużej na głowie, szczególnie po tym co mam z tymi szamponami ;)

      Usuń
  4. Mi służą tylko szampony Alterry i ten z TBS. Reszta = swędzenie skalpu. Dlatego nie mam zamiaru używać innych. Za to odżywki z Alverde mnie bardzo kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z TBS nie miałam okazji jeszcze nic wypróbować, a co do Alterry to ma bardzo podobne składy do Alverde, z tym że pierwsze jest dostępne w polsce a z tym drugim jest już problem ;)

      Usuń
  5. Alkohol z przodu jest po to, żeby produkt zakonserwować, nie wiem czy zauważyłaś, ale oprócz alkoholu nie ma nic co by ten produkt konserwowało.

    OdpowiedzUsuń
  6. dzięki za uwagę, w sumie nie każdy to wie że alverde to taki niemiecki odpowiednik alterry ( jak nie na odwrót ) gdzie alkohol jest substancją konserwującą ;) w sumie to zawsze wychodzę z założenia że osoby zaglądające na blogi mają o tym jakieś pojęcie, choć moje założenie jak widać może być błędne.

    wracając do całości nie zmienia faktu że na niektórych włosach, takich jak moje ten alkohol tak wysoko robi masakrę i mógłby nawet pełnić super funkcję w kosmetyku, ale i tak będzie działał jak działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, no to bubel faktycznie. Może przy innych włosach by się sprawdził...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje nie są wybredne, a z szamponami Alverde się wyjątkowo nie lubią, aczkolwiek na wizażu są dobre opinie na temat skuteczności i działania tego produktu, więc może u niektórych się spisywać ;)

      Usuń

Copyright © 2016 RedHairCare Blog , Blogger