Revlon | Podkład Colorstay do cery mieszanej i tłustej | 220 Natural Beige


Moja historia z podkładami jest długa i wyboista, niestety przez bardzo długi czas nie mogłam trafić na ideał, a jak już myślałam że się udało to po jakimś czasie wyszło że to jednak nie jest produkt stworzony dla mnie :/ Szukałam wiele informacji na temat doboru podkładów i jakie są polecane dla cery mieszanej, ideałem wydawał mi się Revlon więc korzystając z tegorocznej wiosennej(!) promocji w Rossmannie -49% to go zakupiłam.

Wybrałam kolor 220 Natural Beige i choć według wyczytanych opisów bardziej pasowałoby mi rozchwytywana 150 Buff to na twarzy okazało się że lepsza jednak jest 220 ;)


Przy wyborze zależało mi na produkcie który nie robi się pomarańczowy na twarzy, nie ma drobinek ani się nie błyszczy sam z siebie, nie zapycha i nie tworzy maski oraz nie ucieka z twarzy po godzinie lub dwóch. Produkt z Revlonu okazał się być niemalże ideałem, dodatkowo dostępnym od ręki, jednakże kilka zastrzeżeń do niego mam i dziś Wam o nich napiszę.



Największe minusy:

Najbardziej upierdliwym i przeze mnie najbardziej przeżywanym jest problem z brakiem aplikatora. W szklanym opakowaniu znajdziemy wielką dziurę, która nie sprzyja wydajności tego produktu. Podkład jest gęsty, nieco za gęsty jak na takie opakowanie, gdy sięga mi on już dna to wydobywanie resztek z rana powoduje u mnie lekką nerwicę. Próby stawiania do góry nogami kończą się na zalaniu nakrętki i zmarnowaniu większości podkładu. Nie wspomnę już jakie jest to niehigieniczne etc bo aż mnie ciarki przechodzą....

Po normalnym użytkowaniu opakowanie wygląda tak bardzo paskudnie, że trzeba je każdorazowo czyścić:

Do całości minusów dopisać muszę że suche skórki i przesuszone miejsca się nie uchowają, ten produkt bez problemu je tak mocno podkreśli że odechciewa się jego aplikacji, gdyż twarz wygląda jak z horroru. Wniosek z tego taki że trzeba dbać częste peelingi oraz odpowiednie nawilżenie, bo szykując się w pośpiechu możemy mieć niespodziankę ;)
Wydaje mi się że lekko zapycha, ale nie wydaję na niego wyroku, bo ja zawsze coś na twarzy mam, głównie dzięki mojej 'świetnej' diecie.

Po części cieszę się że to już jego końcówka, a po części już się głowię co ja znajdę lepiej kryjącego i trzymającego się twarzy...


Największe plusy:

Produkt nie robi się pomarańczowy na twarzy, nic nie ciemnieje, nie ma efektu sztucznej maski ♥
Nie potrzebna jest jego wielka ilość, wystarczy odrobina i całą twarz wymalujemy.
W zasadzie nie potrzeba matującego pudru, ale dla utrzymania efektu warto się nim musnąć.
W ciągu dnia nie migruje, trzyma się twarzy na 5+ nawet podczas niesprzyjających warunków atmosferycznych lub całodniowym maratonie po mieście.
Róże, bronzery etc trzymają się na nim świetnie przez cały dzień.
Krycie jest ok, ale wszelkie czerwone kropy warto poprawić mocniej skoncentrowanym korektorem, bo sam podkład może nie dać rady.

Wyrównanie kolorytu cery mamy w pakiecie, ale ten podkład nie kryje wszystkiego w 100% i chwała mu za to, gdyż nie ma efektu sztucznej, przerysowanej twarzy.




Neutralne dla mnie:

Szybkość nakładania i brak możliwości poprawek/dokładania podkładu po wyschnięciu na twarzy. Nie przeszkadza mi to aż tak bardzo gdyż maluję się w miarę szybko, a dokładać to z 2 razy mi się zdarzyło i 2 razy skończyłam z rolkami na skórze. Z doświadczenia nie polecam powtarzać takiego błędu.
Cena w sklepach stacjonarnych opiewająca na niemalże 70 zł jest wielką przesadą, ale przecież mamy internet ;)



Przyznam że nie wiem czy do niego wrócę. Być może skuszę się na wersję do skóry suchej, albo poczekam i może się doczekam aplikatora do tego produktu ;) Póki co szukam czegoś innego jednak mimo wielu niedogodności, pod względem trwałości i koloru Revlon Colorstay postawił wysoką poprzeczkę konkurencji.


Dziś odebrałam paczkę od kosmetykomania.pl w której znalazł się puder mineralny od Paese. Jestem bardzo ciekawa efektu jaki da na twarzy solo i mam cichą nadzieję że zastąpi mi podkład choć na jakiś czas:)



Trafiłyście na swój podkładowy ideał? Co możecie polecić do przetestowania? 

Ja rozmyślam od pewnego czasu nad nowym podkładem L'Oreal, ale nie jestem pewna czy warto :)



Pozdrawiam,
Aneta

21 komentarzy:

  1. Ja mam póki co podkład od Lirene ten z serii 4 pór roku i odcień jesieni jest dla mnie idealny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam, nie miałam go i nie kusi mnie jakos specjalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nadal szukam... Kiedys używałam z UnderTwenty ale powodował mega suchości zreszta tak jak teraz Bell.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam podkład mineralny z AM i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po regularnym stosowaniu strasznie mnie zapychal i teraz uzywam go tylko na większe okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też zastanawiam się nad L'oreal, ale póki co mam Max Factor i w zasadzie oprócz podkreślania skórek w okolicach nosa to nic mi nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ten podkład! Co prawda stosuję go punktowo na delikatne przebarwienia przed zastosowaniem podkładu mineralnego, ale sprawdza się jako taki ala korektor ge-nia-lnie. Masz rację co do aplikatora, a raczej jego braku... przed każdym użyciem wstrząsam buteleczką i używam tylko tego, co osiadło się na dnie nakrętki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. to poczytaj o profesjonalnych podkładach od Paese - ja mam nawilżający i nie wyobrażam sobie mieć innego, wiem też że jest kryjący :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam tego typu produktów, u mnie pewnie okropnie podkreślał by suche skórki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lepiej nie kupuj wersji do skóry suchej, bo to podobno zupełnie inny podkład - jest na bazie olejków i szybko spływa z twarzy :P Oczywiście tylko tak słyszałam, nigdy się na tę wersję nie skusiłam ;) Jeśli chodzi o wydobywanie produktu, to polecam używać do tego patyczków higienicznych - wtedy jest i higienicznej i czyściej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest to jakaś myśl, ale zabawa rankiem z patyczkiem higienicznym to nie jest zabawa dla mnie ;)

      Usuń
  11. Ja mam do cery suchej i z tego co widzę nie różni się niczym od tego co ty masz. Okropnie wysusza skórę i podkreśla suche skórki. Mnie co prawda nie zapchał, bo moją skórę rzadko co zapycha, ale musiałam nawozić ją tonami kremów po tym podkładzie bo to co zrobił mi ze skórą to jakiś koszmar. Po miesiącu używania go moja skóra była jak papier. Bałam się uśmiechnąć bo miałam wrażenie, że skóra skruszy mi się z twarzy. Do tego dziwnie zgęstniał jak ostatnio się nim malowałam i musiałam dłużej czekać by stopił się ze skórą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to widzę że jednak się nie skuszę na ten dla cery suchej skoro potrafi wysuszyć :/

      Usuń
    2. U mnie ma duży plus za odcień, ale on nadaje się tylko na specjalne okazje. Stanowczo nie na co dzień.

      Usuń
  12. Ja czytałam o nim wiele negatywnych opinii i nie skuszę się nigdy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam go jeszcze. No bo ja się nie używam podkładów :D Ale super recenzja. Gdy już zacznę moją przygodę z większym makijażem, na pewno przyda mi się ta recenzja.

    Zapraszam na zabawę, w której można zwiększyć swoje szanse na wygranie ROZDANIA http://tanczacawkolorach.blogspot.com/2015/10/wieksze-szanse-na-wygranie-rozdania-dwa.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeden z moich ulubionych podkładów :)) Buziaczki na dobry dzionek :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobne doświadczenia z tym podkładem, suche skórki po kilku dniach używania...a z jego wydobyciem radzę sobie za pomocą pędzelka do korektora :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz ten podkład można wygrać na profilu Revlonu: http://on.fb.me/1QZdDrU ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 RedHairCare Blog , Blogger